Ślub w czasie koronawirusa Oli i Piotra we Wrocławiu

koronawirus nie ma szans z miłością!

Dokładnie tak było! Wbrew wszystkiemu Ola i Piotr się pobrali - choć ograniczenia były spore. Ale to piękna historia zwycięstwa - zaczniemy mniej więcej od środka tą opowieść, od zdjęcia zrobionego na światłach:

Marzeń… nie odkładaj na półkę

Dziwne zdjęcie jak na początek reportażu ślubnego?

Powstało, kiedy jadąc na ślub do kościoła stanęliśmy na czerwonym świetle. Idealnie się złożyło, że znak świetlny zasłonił nazwę firmy, światło było czerwone… zupełnie jak cała rzeczywistość, która mówi - nie bierzcie ślubu - do Oli i Piotrka. A oni żyją w wolności - po swojemu jak w reklamie:
”MARZEŃ, TAK SAMO JAK PIĘKNYCH BUTÓW, NIE ODKŁADAJ NA PÓŁKĘ”

Ola z Piotrem zdecydowali, że sakrament jest ważniejszy niż ograniczenia wynikające z koronawirusa. Niestety musieli odwołać wesele, ale przyjaciele i rodzina nie zawiedli i na ślub przybyli. Piękny przykład solidarności, miłości i wsparcia. Ola i Piotr nie odłożyli marzenia o ślubie! Tylko je zrealizowali!

Dla mnie ich decyzja pokazuje, że można żyć z godnie ze swoimi przekonaniami, nawet jeśli wymagają wyrzeczeń. Szacunek!

Zdjęcie symbolizuje idealnie temat - dlatego zostało wybrane na początek reportażu.

Przygotowania do ślubu

Umówiliśmy się w pięknym apartamencie na 6 piętrze we Wrocławiu na ulicy Wszystkich Świętych - na przeciwko Arsenału. Dla mnie miejsce zachwycające już z powodu lokalizacji. Ale to dopiero początek niespodzianek!

Do mieszkania wpuściła mnie mama Oli. Przygotowała pyszną herbatę i oprowadziła po mieszkaniu. Historia zaczęła się już w kuchni na podłodze, żal nie wykorzystać takich pięknych kafelek, aby pokazać piękno bukietu:

Zanim Ola z Piotrem zdążyli wrócić, zachwyciłem się ogrodem z dorodnymi już paprykami, wiszącym 20 metrów nad ziemią, prostą i elegancką za razem suknią ślubną i tortem. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie miałem tak pięknego i rozczulającego zdjęcia tortu - w lodówce pod serami, paprykami, nad pieczarkami, kapustą tuż obok mleka i cydru.

A co mnie tak dotknęło? Widziałem dziesiątki tortów weselnych z racami, zimnym lodem, dymem, fanfarami na pięknie oświetlonych salach weselnych czy w pałacach…a tu tort w lodówce w mieszkaniu. Ależ gigantyczna różnica! Nie zabrakło fantazji Oli i Piotrkowi i zadbali nawet o taki detal jak tort dla dwojga!

Już same te 3 zdjęcia mówią tak wiele o bohaterach dzisiejszego dnia. A jeszcze ich nawet nie zdążyłem pokazać… Widać, że biorą sprawy w swoje ręce. Nie narzekają na okoliczności tylko gładko w modyfikują plany realizując marzenia.

W przygotowaniach pomagała mama Oli, zapięła mankiety koszuli Piotrowi i wtedy padły niemal sakramentalne pytanie:

kiedy zaczniesz do mnie mówić: “mamo”?

Później pomogła Oli dopiąć suknię, a w międzyczasie zajęła się tuningiem bukietu ślubnego w kuchni co widać na środkowym zdjęciu:

Piotr poprawił muszkę, zegarek zapiął porządnie, załadował kasetę do polaroida… nawet zerknął na kartkę z ostatnią listą czy wszystko ogarnięte:

i wtedy pojawiła się Ola - już dopięta na ostatni guzik - piękna i zachwycająca, a Piotr jak prawdziwy dżentelmen wyraził swój zachwyt w oczywisty sposób:

Ola oczywiście nie mogła nie sprawdzić czy wszystko się układa idealnie:

Ślub w maseczkach?

I tuż przed wyjazdem na ślub do kościoła Świętego Maurycego we Wrocławiu wyskoczyliśmy na cudny balkon z widokiem na Arsenał i popełniliśmy portrety w wersji koronawirusowej i normalnej. Po prostu nie mogliśmy się powstrzymać, a motyw z maseczkami jest wręcz idealny aby po latach przypomnieć sobie tą nietypową sytuację (liczę na to, że szybko się skończy i już nigdy nie wróci!):

Podróż była wyśmienita, GPSem był Piotr, Mikołaj - świadek, dzielnie prowadził prosto do celu! Po drodze wypatrzyłem reklamę z początku posta , o nie odkładaniu marzeń:

U Świętego Maurycego przywitał nas miły i uprzemy ksiądz wikary Łukasz Tokarczyk. Od pierwszego wejrzenia i słów - zaczęło się od żartów - złapaliśmy świetny kontakt. Niezmiernie się ucieszył z decyzji Oli i Piotrka o ślubie, mówił, że do tej pory od początku roku w parafii były tylko 2 lub 3. Także odczułem, że tęskni za ludźmi i normalnością. Od razu ustalono, że młoda para maseczek nie musi zakładać podczas ceremonii. A to bardzo dobrze wróżyło tej uroczystości. Nawet pan organista przyszedł i przywitał się z łokcia - jak to wypada w czasach zarazy:

Po załatwieniu formalności w zakrystii, para młoda weszła uroczyście z księdzem Łukaszem na Mszę Świętą:

Ola z Piotrem zajęli swoje miejsca - nie mogłem się powstrzymać aby odbić witraże, które nad ich głowami robiły niezwykły klimat. A tymczasem Mikołaj przeczytał pierwsze czytanie, a Marysia zaśpiewała zawodowo psalm:

Następnie była właściwa ceremonia zaślubin - sakrament małżeństwa, moment wzruszający (niektórych do łez) i radosny zarazem:

oraz wymiana obrączek:

Liturgia stołu przebiegała w podniosłej ale też momentami radosnej atmosferze. Widać było wyraźnie, że napięcie opadło. Nawet później Ola mówiła, że po przysiędze już się całkiem wyluzowała…

Po przyjęciu ciała i krwi Pana Jezusa przez nowożeńców, zachwycił mnie taki piękny moment, czułości i radości. Takie chwile pomiędzy są idealne aby pokazać to co na prawdę kryje się w sercach:

Końcowe błogosławieństwo:

Chwila modlitwy i radosne wyjście po ceremonii na świat już jako MĄŻ I ŻONA:

Zamiast wesela - deszczowe fotki

Po wyjściu miały miejsce życzenia, zdjęcia z bliskimi i przyjaciółmi, zrobiliśmy też kilka fotek, które oddają klimat i nastrój tego dnia i bynajmniej delikatny deszczyk nam nie przeszkadzał - dodawał uroku:

Wykorzystaliśmy też urocze bluszcze i średniowieczne cegły pod wrocławskim Arsenałem:

Po czym Młoda Para jak to na weselach bywa zazwyczaj ;) - usiadła i zjadła sobie po hamburgerze na balkonie swojego mieszkania… czekając na deszcz:

A niedługo potem zaczął padać deszcz! A jak wiadomo deszcz i fotki ślubne to idealne połączenie i zawsze się świetnie sprawdza:

Bo jak wiedzą wszyscy, którym miałem zaszczyt robić zdjęcia, fotki ślubne w deszczu są the best :)

Mam nadzieję, że dzień ślubu Oli i Piotra pokazuje, że można mimo przeciwności losu, koronawirusa, ograniczeń zeń wynikających, deszczu… spełniać marzenia - świetnie się bawiąc przy tym.


serdecznie pozdrawiam

Bartek Wyrobek