Bartek Wyrobek Fotografia

View Original

Ślub w ogrodzie nad rzeką Krysi i Mateusza

Ślub plenerowy w ogrodzie

Wesele w ogrodzie nad Brdą pod Bydgoszczą

Krysia z Mateuszem wymarzyli ślub w ogrodzie. A od marzeń się zaczyna, bez nich nic się nie wydarzy.


Wracając do ogrodu to jest on skarpą spadającą dość stromo do rzeki. A właściwie to był. Bo jak w maju zaczęli z rodzicami i przyjaciółmi prace nad nim to zmienił się nie do poznania. Powstał przepiękny ogród, z wielkim i wygodnym tarasem, ścieżkami, trawnikiem i drzewami. Oczywiście to nie byle jaki ogród tylko ogród w domu rodzinnym Krysi.


Piszę o tym bo bardzo mi się podoba jak ludzie mają marzenia i wyobraźnię i energię aby je przekuć w rzeczywistość. Gratuluję! Kilka zdjęć pokazujących jak pięknie można przygotować ogród do ślubu:


Tak sobie myślę, że skoro udało się z ogrodem zrobić tak niezwykłą przemianę to dlaczego w małżeństwie nie mogłoby być podobnie?



Przecież to właśnie w małżeństwa łączymy się aby wzrastać w człowieczeństwie, wychodzimy ze swoich egoizmów i uczymy się służyć sobie na wzajem i to z radością.

I tu chciałbym od razu zaznaczyć, że mimo iż ogród zrobił na mnie ogromne wrażenie to nie największe! Było coś co przyćmiło nawet tak piękny zakątek świata!

Bardzo rzadko zdarza się abym na ślubach był świadkiem AŻ TAKIEJ RADOŚCI, SPONTANICZNOŚCI i POGODY DUCHA u babci i dziadka! Od pierwszej chwili ich uśmiechy, gesty, bliskość przyciągały moją uwagę. Ale na weselu po prostu byłem zdumiony ile mają werwy i energii. Można powiedzieć, że MIŁOŚĆ, SERDECZONŚĆ i DOBROĆ się z nich wylewały. Nie znam ich oczywiście i nie wiem jakimi są ludźmi, ale patrząc na ich dzieci i wnuki… domyślam się, że byli autentyczni.

Przygotowania Pana Młodego do ślubu w Bydgoszczy

Zacznijmy jednak od początku, Mateusz przygotowywał się do ślubu ze spokojem w mieszkaniu w Bydgoszczy:

Czuć klimat mieszkania :) Stare piękne, drewniane drzwi i kobieca ręka, która ozdobiła lustro :)

I na sam koniec po zrobieniu portretów, przyszła Haneczka do taty. Widać jak urosła od niemowlęctwa dzięki zdjęciu na ścianie:

Sam jestem ojcem 4 dzieci w tym 2 córek więc doskonale rozumiem dumę Mateusza!

Przygotowania Pani Młodej do ślubu

Wybrałem dwa zdjęcia, które nieźle oddają klimat przygotowań. Mama z uśmiechem doglądała ostatnich drobiazgów, a tata biegał tam i z powrotem… ale z humorem! Właściwie to czasami skradał się jak kot ;) Krysia oczywiście też zauważyła, że pewne drobiazgi można zrobić inaczej… nie nudziła się :)

Mateusz też się nie obijał tylko przeniósł ostatnie krzesła, rozwinął biały dywan… dopinali na ostatni guzik:

Jak już wszystko zostało ogarnięte Krysia poszła się przebrać w suknię ślubną:

i nie pytajcie jak to się stało, że urosła o głowę wyższa niż siostra ;) Ale tylko na przygotowaniach. Mieliśmy kilka chwil na portrety… ten jest moim ulubionym:

Babcia z dziadkiem się pojawili… i od razu zacząłem się im przyglądać. Przyciągają:

Tymczasem Mateusz nie mógł się już doczekać Krysi i witając gości w ogrodzie zerkał na zegarek:

PLENEROWY ŚLUB W OGRODZIE

No i się Mateusz doczekał Krysi. Piękna narzeczona w pięknym ogrodzie! Wszystko gra i pasuje!

Patrząc z boku miejsce wyglądało jak w raju:

ale ślub to przede wszystkim relacje, bliscy i zaufanie… kowboje i pies. Ci niezwykle oryginalnie ubrani panowie to przedsiębiorcy z Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy, do którego należy również Pan Młody:

I w ten sposób, przy wielu świadkach, rozpoczęła się przysięga małżeńska. Krysia i Mateusz przyrzekli sobie, że uczynią wszystko aby ich małżeństwo było ZGODNE, SZCZĘŚLIWE i TRWAŁE:

Ich spojrzenia w moim odczuciu potwierdzają, że przyrzeczenie nie jest tylko słowem ale płynie prosto z serca. Obrączki przyniesione zostały i pięknie podane na poduszkach przez siostrzeńców Krysi:

I to pierwsze zdjęcie przedstawiające już nie narzeczonych ale małżonków razem z bliskimi w tle:

po dopełnieniu formalności i złożeniu podpisów na stosownych dokumentach mieliśmy szansę zobaczyć pierwszy pocałunek małżeński:

Na końcu romantyczne przejście pod szpalerem z młotków dekarskich. Do tej pory nie widziałem szpalerów innych zawodów niż mundurowych, a tu takie zaskoczenie. Bardzo przyjemny gest od kolegów po fachu:

W ogrodzie był czas na: szampana, toasty, odśpiewanie STO LAT… a nawet zbicie kieliszków i wyjątkowe sprzątanie bo nowoczesne (przynajmniej w koncepcji bo potem za miotłę chwycił i tak tata;). I zapewne nic nie umknęło bystremu oku najmłodszego kamerzysty jakiego widziałem na weselu do tej pory:

No i co lepsze? Nowoczesny robot czy tata z miotłą? Oceńcie sami:

Tort początkowo czaił się za rogiem ale jak wyjechał to został pocięty prawdziwą szablą!

i tu jedno z fajniejszych zdarzeń jakie widziałem przy krojeniu tortu - podmuch chłodu i radości. Operator miotły zmienił “narzędzie zbrodni” na dmuchawę do liści i znów było wesoło:

Taki ogród to idealne miejsce na zdjęcia plenerowe, nawet DJ Paweł Jagodziński go lekko zabańkował:

i tak przeszliśmy do życzeń. Rodzice się wzruszali, goście uśmiechali, dzieciaki zbierały grzyby albo przybijały żółwiki…

Krysia i Mat planowali na wesele do Bydgoszczy przelecieć balonami z napędem z dmuchawy do liści, ale nie udało się wystartować (nie wiem czemu?) więc wskoczyli do cabrioleta, a balony wypuścili:

WESELE U SOWY W BYDGOSZCZY

Restauracja Sowa na szczęście ma podziemny parking - inaczej nie mielibyśmy szansy na taką fotkę podziemną:

na wesele poszliśmy zahaczając o Bydgoski rynek:

Chwilę później Mateusz złapał Krysię i wniósł na parkiet:

Oo przywitaniu chlebem i sobą jeszcze było błogosławieństwo rodziców i dziadków:

no i oczywiście toasty i masa radości:

do rodziców dołączyła Haneczka:

Pierwszy taniec Krysi i Mateusza

Wesele rozpoczął Polonez odtańczony przez wszystkich gości i to z figurami :)

a potem na chwilę przenieśliśmy się w chmury, a Krysia to chyba prosto do nieba ;)

PLENER NA WYSPIE MŁYŃSKIEJ W BYDGOSZCZY

Chwilę po pierwszym tańcu, póki jeszcze było jasno, wyszliśmy na zdjęcia plenerowe na Bydgoszcz. Ponieważ pierwsze randki Krysi i Mata miały miejsce na Wyspie Młyńskiej to z czystego sentymentu tam poszliśmy:

Wesele prowadzone przez Pawła Jagodzińskiego było jak zawsze na totalnym wypasie. Nie widziałem nigdy konferansjera, który niemal cały czas chodzi, patrzy, służy, pomaga. Dba o każdy detal i robi to całkiem naturalnie. Do tego miał taki power i tak zachęcał do zabawy swoimi tańcami przed i za konsolą, ze goście nie potrafili usiedzieć. Mało tego, mówili mi nawet, że jeszcze takiego wodzireja z taką energią nigdy nie widzieli!

Krysia z Matem dziękowali kilka razy, zaczęli od pokazu rodziców, prezentów, tańca z nimi:

bardzo lubię takie momenty bliskości i nie tylko rodziców z dziećmi… bo tuz obok babcia z dziadkiem tulili się podobnie:

A skoro się już przytulali to za chwilę były podziękowania dla nich, prosto z serca:

I tak powoli doszliśmy do oczepin… drogą rzutu losującego wybrana została nowa młoda para. Wszyscy chętnie z nimi zatańczyli, nawet nieźle poszaleli… i dla chwili uspokojenia goście podzieleni w dwa zespoły mieli wybudować domki z kart. Oj działo się:

jeszcze znalazła się chwila na ostatnie podziękowania:

Bawili się do rana… no bo dlaczego nie?

A ja się bardzo cieszę, że mogłem być świadkiem i częścią tych wydarzeń. To dla mnie zaszczyt!

Drodzy goście weselni - wszystkie zdjęcia znajdziecie w strefie klienta. Jest ich tam MNÓSTWO :) Pobierajcie, drukujcie, publikujcie. Są dla Was.

Jeśli przy publikacji dacie linka do mojej strony jako autora zdjęć to będzie mi miło. A jeszcze milej jak napiszecie komentarz poniżej albo na FB :)