Ślub Oli & Jacka w Krzeszowie

Wiedziałem, że to będzie wyjątkowo łatwy do fotografowania dzień ślubu. Młodzi zakochani w sobie po uszy, Ola śliczna, Jacek przystojny. A to bardzo ułatwia sprawę fotografowi.

Nie wiedziałem natomiast, że pogoda może być tak dobra na początku kwietnia. Ale z drugiej strony nie dziwię się, w końcu Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej zobowiązuje ;) A tak na poważnie to w Bazylice w Krzeszowie był ziąb niesamowity. Dobrze, że atmosfera gorąca.

Dzień ślubu powinien być przepełniony radością, szczęściem, dreszczykiem emocji i tego nie zabrakło - co mam nadzieję, będzie widać na zdjęciach. Ale kilka momentów mnie bardzo, ale to bardzo zaskoczyło.

Pierwszy taniec w wykonaniu zawodowym. Widziałem ich setki... ten był mega, bo zatańczony z radością i swobodnie. Tancerze tak mają.

Jacek zniszczył system robiąc Oli śpiewająco-tańczący prezent na urodziny (Ola sama sobie na urodziny zrobiła niezły prezent w postaci męża) ;) Zaskoczył wszystkich poza garstką wtajemniczonych.

O pozostałych rzeczach nie piszę, część zobaczycie na zdjęciach na blogu, a część będzie pod hasłem w strefie klienta dla tych co znają hasło. A część zostanie tylko we wspomnianiach.

Miłego oglądania!

Link do galerii na strefie klienta:
https://galeria.bartekwyrobek.pl/guestlogin/olaijacek-1/?return=/olaijacek-1/

Bartek Wyrobek