Nocniaki – czyli po ciemku bez statywu
Całkiem niedawno, kiedy Pszczynę nawiedziły kilkudniowe opady śniegu, zachwycałem się pracami Henri Cartier-Bresson’a. Pozytywnie nakręcony postanowiłem wyjść na nocny spacer z aparatem i spróbować zrobić dokumentację okolicy (raczej poszukać harmonijnych kadrów) w klimacie bressonowskim. Na mieście powstały 2 zdjęcia:
1.
2.

W lesie za miastem też dwa:
3.

4.

Zachęcam do komentowania – może jest więcej osób, których zachwycają prace Bressona?
1 swietna!
tez mi się najbardziej podoba 1, zrobiona 30m od mieszkania – chodzę tam 3 razy dziennie… powoli dochodzę do wniosku, że fajne zdjęcia można zrobić wszędzie – trzeba tylko znaleźć odpowiedni moment