Chrzest Franciszka
W śnieżny sobotni wieczór wyprawiłem się na chrzest. Przedzierając się w zaspach po pas, dotarłem po dłuższej wędrówce do sąsiedniego bloku, mieszkania rodziców Franciszka
Maluch właśnie połykał ostatnie porcje mleczka, ale już od wejścia wyczułem, że czeka na fotografa niecierpliwie:
W zasypany śnieżny sobotni wieczór wyprawiłem się na chrzest. Przedzierając się w zaspach po pas, dotarłem po dłuższej wędrówce do sąsiedniego bloku, mieszkania rodziców Franciszka
Maluch właśnie połykał ostatnie porcje mleczka, ale już od wejścia wyczułem, że czeka na fotografa niecierpliwie:









Komentowanie jest zamknięte.